7.04.2013, Marsz śmierci


Republika Środkowoafrykańska jest krajem dwukrotnie większym od Polski i ma w tym momencie tylko kilka szpitali. Tak jak pisałam – jest nasz, a następny jest 600 km stąd. Prócz tego funkcjonują jeszcze jakieś, gdzieś w oddali. Póki co, bo nie ma teraz możliwości zaopatrzenia się w leki, a każda taka placówka jest świetnym celem dla rebeliantów. Kilka dni temu doszczętnie ograbiono, a następnie zniszczono szpital niedaleko granicy z Kamerunem. A więc -1 do ogólnej liczby ośrodków zdrowia, które i tak można było policzyć na palcach jednej ręki. Co to dla nas oznacza? Za kilka dni, jeśli tylko sytuacja choć trochę się względnie uspokoi, ci wszyscy ludzie siedzący teraz w buszu przyjdą do nas ze swoimi dziećmi, które złapią malarię, zapalenie płuc i dur brzuszny. I będziemy walczyć o ich życie. Będziemy próbować.

Nie jest to jednak najważniejsza i niestety najtragiczniejsza  wiadomość, którą chciałam dziś przekazać. Na północy kraju rebelianci potrącili chłopca, uszkadzając mu poważnie obie nogi. Zatrzymali się, wysiedli z samochodu i… kazali mu iść. Kazali mu iść na złamanych nogach, strasząc go jednocześnie karabinami!
To przelało czarę goryczy i spowodowało mobilizację miejscowej ludności. Z samego rana nieuzbrojeni cywile wyszli na ulice w marszu protestacyjnym. Boso, by podkreślić swoją bezbronność. Mężczyźni, kobiety, dzieci… Rebelianci otworzyli do nich ogień, zabijając 8 osób i wiele raniąc. Później tłumaczyli się, że musieli zareagować, gdyż ten sprzeciw był okazaniem braku szacunku w stosunku do Seleki - wybawicieli narodu! Co za niedorzeczność, co za bezczelność, co za koszmar!

Gdyby tego miało być mało – ukazał się wywiad z jednym z członków Seleki, który żali się na ciężki los rebelianta w RŚA. Są nieopłacani, źle żywieni, narażeni na niebezpieczeństwa, a miejscowa ludność jest im nieżyczliwa. Przecież oni ich bronią, działają na rzecz dobra społeczeństwa. Dlatego muszą się na własną rękę zaopatrywać (wymuszając siłą oczywiście).  Żądają stałej pensji i pomocy! Na zadane przez dziennikarza pytanie czy aby ich działania nie opierają się na coraz bezczelniejszych i brutalniejszych grabieżach żołnierz odpowiedział: „Jamais! (nigdy!) My tylko prosimy.” No błagam – wdarcie się do domu, czy to za dnia czy w nocy, krzyki, wymachiwanie karabinami i zniszczenia – tego w żaden sposób nie można nazwać proszeniem. Chyba trzeba pomyśleć o stworzeniu akcji „przygarnij rebelianta”. To ich wybór, to ich decyzja, to ich układ z diabłem. Tego nie da się usprawiedliwić!

My dziś od rana czekaliśmy. To na dziś lub jutro rebelianci zapowiedzieli powrót.  Z samego rana dostaliśmy telefon z ostrzeżeniem, że są kilkanaście kilometrów od nas, w innej wsi. Wczoraj znaleźli tam samochód do którego brakowało kół. Dali miejscowym jeden dzień na ich znalezienie, albo zaprowadzą tam swój porządek. Dziś go zaprowadzili paląc trzy domy. Ci ludzie nie żartują.

Jesteśmy w stanie najwyższej gotowości. Każdorazowo warkot silnika lub krzyki powodują  u nas napięcie. Czekamy, wciąż czekamy… Noce są najgorsze, bo to w ciemnościach diabelstwo szerzy się najłatwiej. Żyjemy chwilą, bo wiemy że wszystko może się zdarzyć. Saszetkę z dokumentami noszę ciągle ze sobą. Komputer po każdym użyciu chowam głęboko. Rano doczepiam do podręcznego ekwipunku latarkę, żeby wieczorem ją odpiąć. I tak każdego dnia.

Codzienna praca trwa nadal. Staramy się zachować jej normalny rytm. Rano w szpitalu odbywa się wizyta lekarska, później przyjęcia nowych pacjentów, apteka wydaje leki, bo jeszcze większość z nim mamy, laboratorium diagnozuje malarię i inne parazytozy. Personel stara się jak może, ale po każdej informacji dotyczącej zbliżających się rebeliantów szpital się wyludnia. Wszyscy się boją i mają w tym słuszność – wiedzą co spotkało podobne placówki. Dziś rano zostało nam jedynie 5 pacjentów (mamy 50 łóżek). Popołudniu dobiliśmy do 21.  Nie wiemy ile czasu damy radę leczyć. Brakuje nam odczynników do grup krwi, które są niezbędne do transfuzji. Zostało ich może na kilka dni. Później przetoczenie krwi będzie niemożliwe – dzieci zaczną umierać na naszych oczach. Dziennie robimy obecnie średnio 3 transfuzje. To nie jest kwestia postrzałów czy krwawień. Dzieci chorują na malarię – wciąż i wciąż, a malaria generuje anemię. Kilka dni bez leków i dziecko wymaga toczenia krwi. Inaczej umrze. Z powodu sytuacji w kraju ta śmierć się do nas zbliża nieuchronnie. Chyba że jej widmo wyprzedzą rebelianci, grabiąc wszystko i uniemożliwiając nam jakąkolwiek pomoc miejscowej ludności. Nie chcę, nie chcę myśleć co wtedy będzie…


Mocno wierzymy jednak, że Bóg nas ochroni, że po raz kolejny rozwiąże problem, który z naszego ludzkiego punktu widzenia zdawał się nie do rozwiązania. Wiemy, że nie jesteśmy sami. Wiemy, że On czuwa i wiemy, że mamy wsparcie z waszej strony. Mimo tych wszystkich wydarzeń, mimo napięć, w sercach jesteśmy spokojni, jesteśmy realnie pokrzepieni waszą modlitwą i czerpiemy z niej siłę na każdy dzień.
Jeszcze kilka dni temu nie mieliśmy pojęcia, że te krótkie wiadomości przekazywane każdego dnia wzbudzą tak duże zainteresowanie. Od 3.04. było ponad 2000 wejść na bloga! Skontaktowała się z nami pani z placówki dyplomatycznej z Luandy. Mówią o nas w radiu RDN, piszą na deon.pl, stronie Gościa Niedzielnego, wieści roznoszą się po facebooku. Wszystkim serdecznie dziękujemy i prosimy o jeszcze!
 Więc jeśli wydaje wam się, że nic nie możecie zrobić, nie macie kontaktów w mediach, po prostu czujecie bezsilność to módlcie się za RŚA, módlcie się za nas. Nawet nie wiecie ile razy wasza modlitwa nas uratowała, ile razy udało się coś co chyba nie miało się udać – dzięki wam!  Dziś cała Diecezja Tarnowska modliła się o pokój w tym kraju. Dziś też rebelianci nas nie odwiedzili. Czy to aby na pewno zbieg okoliczności?

Dziękujemy raz jeszcze i my także modlimy się za was.  





Publikacja i rozpowszechnianie zawartości niniejszego bloga, są bez uprzedniej pisemnej zgody autora zabronione i stanowią naruszenie ustaw o prawie autorskim. 

12 komentarzy:

  1. Nie jesteście sami, pamiętamy o Was w modlitwie o całym Bagandou i RCA! Modlimy się o siłę i błogosławieństwo dla papy Mietka, Eli i Was wolontariuszy. Zostańcie z Bogiem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś jest Niedziela Miłosierdzia Bożego. Bóg nad Wami czuwa! Bądźcie dzielni, trzymajcie się.
    +

    OdpowiedzUsuń
  3. BÓG z Wami i Niepokalana. Dodaję Wasze intencje do Różańca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Modlę się za Was i o pokój w RCA.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie poddawajcie się! Będę się modlić za Was, bo wreszcie czuję, że modlitwa ma sens. Nie jesteście sami!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Próbuję skontaktować się z Międzynarodowym Czerwonym Krzyżem, Może gdybyście mieli ich wsparcie i ochronę, to rebelianci umożliwiliby Wam w miarę normalne funkcjonowanie, a chorzy nie baliby się przychodzić do szpitala. Wysłałam już SMS-y w Waszej sprawie do przedstawiciela MKR w Bangui, p. Vincent'a Pouget, tél.: + 237 94 20 24 93 lub + 236 75 64 30 07.

    Trzymajcie się! Z darem modlitwy
    Bacha

    OdpowiedzUsuń
  7. W styczniu 2012 było mi dane być parę dni z niektórymi z Was w Bagandu. Nawet Wam zazdrościłem że możecie tam być i nieść miłosierdzie tym biednym ludziom , dzieciom.
    A dziś...wychodzi jak małym jestem człowieczkiem. Zwyczajnie się o Was i te małe czarne dzieci boję. Zwłaszcza te pigmejskie, bezbronne, dla których zabrakło mi 6 cukierków. Ale nie wszyscy mogą być Wielcy , a Wy nimi jesteście.Nam tutaj pozostaje modlitwa i możecie być jej pewni.W Waszej intencji i całego RCA będą odprawione msze Św. w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach i u Matki Bożej na Jasnej Górze tak szybko jak to będzie możliwe. Pozdrawiam Elę, Miecia i całą resztę którą znam z nazwiska.Niech Bóg Wam błogosławi.Staszek. Gabrysiu pisz jak najwięcej , to nas mobilizuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Będę wspierał Was modlitwą!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziś pomodlimy się z żoną za Was. Dziękujemy Wam za waszą pracę, wiarę i modlitwy oraz za świadectwa. Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?

    OdpowiedzUsuń
  10. Bog z Wami i my sercem ,myślą,modlitwami

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli masz smutne chwile w swym życiu
    powierz się Matce,
    jeśli rozpacz rozdziera Twe serce, ofiaruj sie Jej
    Matce,która pod krzyżęm stała......
    ...cierpienia znieść Ci pomoże...

    Mocy i siły Bożejkochani ,modlimy się za Was

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochani Misjonarze Bożej Miłości! Cieszę się z Waszej mężnej wiary! Niech ona nadal będzie zawstydzeniem i mobilizacją dla nas. Trwajcie na swoich posterunkach jak dotąd - o to się modlę.

    OdpowiedzUsuń