11.04.2013


W stolicy Czadu 3. kwietnia odbyło się spotkanie Wspólnoty Ekonomicznej Państw Afryki Centralnej (CEEAC). Ustalono na nim, że spośród wszystkich grup: rebeliantów, byłego rządu, ugrupowań politycznych, opozycji, a również przedstawicieli różnych wyznań, ma zostać wybrane 90 osób, które wstępnie nakreślą nowe rządy dla kraju i przygotują wybory mające się odbyć za 18 miesięcy. Z nich następnie zostanie wyłonionych 5 przedstawicieli, którzy wraz z nowym prezydentem mają już bezpośrednio rządzić Republiką Środkowoafrykańską. CEEAC orzekła, że RŚA od co najmniej 20 lat sprawia problemy i stanowczo nie zgadza się na ponowne panowanie głowy państwa jako jedynego i nieomylnego władcy. Stąd pomysł wyłonienia tej „doradczej” piątki.

Nie wiem na ile uda stworzyć zarówno tę dużą, bo 90-osobową grupę, a następnie ograniczyć ją tylko do kilku osób. Nie wiem na ile uda im się dogadać. Chcę wierzyć, że się uda, że coś w końcu zmieni się dla tego kraju na lepsze, że wyzbierają się z dna. Może nadejdzie kiedyś dzień, że Republika Środkowoafrykańska zniknie z „rankingu państw upadłych”? Módlmy się o światłych przywódców i pokojowy przebieg dalszego formowania kraju.

Nie wiem też czy nasze rozluźnienie, spadek napięcia i tym samym czujności, jest słuszny. Niby jest jakby lżej, niby widmo ponownych odwiedzin odsunęło się o krok (choć jeden z zastępów rebeliantów nadal stacjonuje 30 km od nas). Wszystko jakby chciało nam powiedzieć, że życie zaczyna wracać do normy. No, prawie wszystko.

Na drodze między Mbaiki a Bangui (100 km) jest pięć barier Seleki. Przy każdej musisz się zatrzymać. Przy każdej musisz zapłacić. Jeśli jesteś samochodem – płacisz więcej. Jeśli wieziesz jedzenie – płacisz więcej albo zostawiasz towar u głodnych rebeliantów. Koszt podróży co najmniej się podwoi.

Ale co tam droga do stolicy. Misja na północy kraju, gdzie przebywają m.in. włoscy misjonarze, została dzisiejszej nocy ostrzelana. Nie znamy wielu szczegółów, wiemy jednak że na szczęście nikomu nic się nie stało. Bracia przygotowują się do ewakuacji. Panie Jezu, miej ich w swojej opiece. Miej nas wszystkich w swojej opiece.

Z Bangui także dochodzą do nas coraz bardziej niepokojące wieści. Nie zaprzestano napadów, kradzieży, zastraszeń, wymuszeń. Coraz częściej słyszy się o gwałtach. Próba demobilizacji rebeliantów nie odnosi zadowalających skutków. Te „lepsze” oddziały, które chcą tego dokonać, muszą się uganiać po całej stolicy za dzikimi uzbrojonymi bandami. Dziś udało im się odzyskać 25 sztuk broni. Kropla w morzu potrzeb, jeśli prawdziwe są szacunki, że rebelianci mają w swoich szeregach 5000 osób.

Dziś również odbyła się pierwsza w stolicy manifestacja przeciwko rządom nowego prezydenta oraz niegodziwościom Seleki. Na ulice wyszło kilkaset osób niosąc ciało zabitego przez rebeliantów motocyklisty. Tym razem nie doszło do brutalnego rozgonienia tłumu.

Bezustannie trwają też nagonki na członków ochrony byłego prezydenta. Dotyczy ich takie samo postępowanie jak opisywałam przedwczoraj. Jeśli Seleka nie znajdzie samego poszukiwanego, są brutalni wobec jego rodziny, okradają go oraz niszczą to co pozostanie.

Organizacje humanitarne nadal donoszą o stratach. Sami Lekarze Bez Granic (MSF) mówią o 1 mln euro, który stracili do tej pory. Tak jak w Bangui, tak i poza granicami stolicy nierzadko spotkać można rozproszone grupy rebeliantów, dlatego ta suma będzie się powiększać. Jest na tyle niestabilnie, że wycofują oni swoich pracowników, którzy jeszcze gdzieś tam pozostali. Każda taka sytuacja oznacza cios dla miejscowej ludności. Przecież tak ciężko teraz o jakąkolwiek pomoc medyczną.

My czekamy na zapowiedziany nawał pacjentów. Od kilku dni w szpitalu panuje spokój, co nie zmienia faktu, że wciąż robimy po 3 transfuzje dziennie. Jeszcze nie dotarli. JESZCZE nie. Mamy dzięki temu okazję do namiastki odpoczynku. Wszyscy. Musimy zregenerować się po tym, co nas spotkało i przygotować się na to, co przyjdzie nam jeszcze przeżyć w najbliższym czasie. Zaczynają wychodzić na jaw efekty całego tego szaleństwa. Miejscowi mężczyźni, którzy zobowiązali się pilnować nocami szpitala i misji nie dają już rady. Ile nocy można nie przespać? Pomagają nam tak już od dwóch tygodni. Ela trochę się pochorowała. Podczas tak długotrwałego i intensywnego stresu odporność spada. Wszystkim. Na szczęście to nic groźnego i jakoś z tego wyjdzie :)

Prosimy – nie przerywajcie Waszych modlitw. Potrzebujemy cudów, które wypraszacie i siły, którą możemy z nich czerpać.


„Święty Michale Archaniele,
broń nas w walce. Przeciw niegodziwości
i zasadzkom złego ducha bądź nam obroną.
Niech go Bóg poskromi, pokornie błagamy,
a Ty, Książę Zastępów niebieskich mocą
Bożą strąć do piekła szatana
i inne duchy złe, które na zgubę
dusz krążą po świecie.”

Amen.”


Publikacja i rozpowszechnianie zawartości niniejszego bloga, są bez uprzedniej pisemnej zgody autora zabronione i stanowią naruszenie ustaw o prawie autorskim. 

8 komentarzy:

  1. Jak widać z Twojej informacji wszystko powoli ale bardzo powoli zaczyna wracać do normy. Bogu niech będą dzięki. Niestety niepokojący jest fakt że ciągle nikt nie panuje nad całością i nawet pojedyncze niewielkie grupy będą zagrożeniem dla placówek gdzie cokolwiek można jeszcze zrabować. "Niech Was Pan błogosławi i strzeże. Niech rozpromieni nad Wami Swoje oblicze". Jesteśmy z Wami. Niestety nadal brak jest nam informacji od Wojtka i innych. Odezwała się tylko z Kamerunu wolontariuszka od Wojtka Ewa. Od 27.03 jest na terenie Kamerunu i nie miała kontaktu z nimi. Ona również pisała dzisiaj, że sytuacja na granicy z Kamerunem powoli się stabilizuje ale jak na razie wszyscy podchodzą do tego ostrożnie. Raz jeszcze pozdrowienia dla Was wszystkich. Zostańcie z Bogiem. Bogdan

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się, że jedynym ratunkiem dla takich krajów jak RŚA jest ponowna kolonizacja. Niestety jest ich więcej niż jeden. Skutkowałoby to zaprowadzeniem porządku, stabilizacji i prawa. Nie można rozwijać się jako jednostka jak i jako społeczeństwo ze świadomością, że w każdej chwili może zjawiś się banda kilku gości z karabinami i po prostu zabrać ci wszystko to, do czego dochodziłeś swoją pracą. Obecna niepodległość jest pozorna, w rzeczywistości nie ma tam żadnej wolności (religijnej, gospodarczej, publicznej wypowiedzi, czy zrzeszania się).
    Zbyszek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety , straszne to , ale Zbyszek ma chyba rację ! Inaczej wciąż panuje tam tylko powszechna ... niemożność .

      Usuń
  3. Pewnie to Cię pocieszy ; cuda w Bagandou dzieją sie od początku istnienia tego szpitala . I to nie tylko cudowne uzdrowienia przypadków beznadziejnych . Tam dzieją się na codzień takie "zwykłe" , "normalne" , "przyziemne" cuda - jak choćby to , żeby stamtąd nie wyjeżdżać przedwcześnie , tylko trwać mimo wszystko ... ( - to już - jak widzę - tradycja tego miejsca ! ) . No więc - trwajcie i leczcie MIMO WSZYSTKO , bo tego oczekuje od Was Pan !
    Komba a bata i kwe ! Gba nzoni !

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrowienia z Tarnowa! A właściwie dziś z Jasnej Góry, gdzie z maturzystami modliliśmy sie też o cud, bo tu cuda sie dzieją! Pragnę zapewnić że ze Stowarzyszeniem IM2 oraz studentami z TRATWY wspieramy Was duchowo, i może też wkrótce, w Niedziele Dobrego Pasterza coś zorganizujemy, by cała diecezja Tarnowska trwała na modlitwie o pokój w RCA.
    Pozdrowionka szczególne dla Eluni i x. Miecia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Balao! Jesteśmy z Wami i modlimy się nieustannie! +

    OdpowiedzUsuń
  6. Niech Was Bóg błogosławi! Modlę się za Was!Pozdrawiam z północnego Kazachstanu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wierzymy w Was!! I modlimy się za Wami! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń